ukryj reklamy

 

Kanał RSS

Moje ostatnie wpisy

  • My Cute Little Brother:Part VI-Sekrety to rzecz ludzka...  :: Minęło kilka tygodni...Majowe słońce dopiero co wzeszło niespełna godzinę wcześniej,a już otulało sw

    20 dni temu

  • My Cute Little Brother:Part V-Moja Księżniczka...  ::  
Dzień zaczął się jak każdy inny...
Chłopcy obudzili się spoglądając leniwie na zegarek...Jako,że m

    21 dni temu

  • My Cute Little Brother:Part IV-Ty jesteś moim Światem...  ::  
7:40
 
W drodze do szkoły...-Dziękuję,Sad<br />ako-chan,że mogłem się u ciebie zatrzymać-zaczął nieśmiał

    21 dni temu

  • My Cute Little Brother:Part III-Dylemat...  ::  
Następnego ranka...Już od kilku godzin panował dzień...Ptaki śpiewały radośnie błądząc gdzieś międ

    21 dni temu

  • It's comin'...News:editio<br />n 2  :: Obrazek cieniowany przeze mnie,kiedyś..w napadzie nudy gdy postanowiłem nieco poćwiczyć sobie barwie

    26 dni temu

  • SILENT!!It's here...NEWS!!  :: Witam moi kochani po jakże długiej ciszy z mej strony.Cóż,musicie mi wybaczyć...musiałem sobie poskł

    31 dni temu


Albumy

Aby wykonać akcję musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta zarejestruj się.

Aby wykonać akcję musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta zarejestruj się.

Aby podarować prezent musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta zarejestruj się.

Deja vu:Part II-Bliźniacy

Album: Deja Vu  

Wyślij na komórkę

Co byś zrobił,gdybyś przyszłość ujrzał w snach?

Był to ciepły,wiosenny weekend...
Kolejny z wielu oraz....
Jeden z tych,na które z niecierpliwością czekają zmęczeni pracą urlopowicze...
Błękitne niebo zwiastowało pomyślność podróży...
Ulice przepełnione były samochodami mieszkańców wielkiej metropolii,którzy wyruszali na zasłużony odpoczynek...
Dworzec również tętnił życiem,jak jeszcze nigdy dotąd...
Perony pełne ludzi oczekujących na ich pociąg..
Rześki wiatr otulał ich ciała na pożegnanie przed odjazdem...

Peron 2:
Brązowooki chłopiec biegł w górę po schodach,pomijając co drugi stopień.
-Minoru!Chodź,chodź!Szybko!-wykrzyczał radosnym tonem na myśl o urlopie,jaki zaplanował wspólnie z bratem.
-Idę,idę...Spokojnie-wlókł się powoli obwieszony przez bagaże-Zdążymy przecież.
-Tak bardzo się cieszę na myśl o tym wyjeździe-podbiegł do turkusowookiego,po czym zdjął z niego kilka toreb-Lepiej...?
-Hotaru,nie musisz mi pomagać,nie chcę żebyś nosił ciężary...-wyciągnął dłoń ku chłopcu-Oddaj mi te torby.
-Nie!Chcę Ci pomóc-uśmiechnął się uroczo.
-[Hotaru...]To słodkie,ale oddaj mi te bagaże.
-Nie-wystawił psotnie język-Chodź,bo nam pociąg ucieknie-wplótł swą dłoń pomiędzy palce Minoru.
Podążyli radośnie w stronę pociągu,nie wiedząc że ktoś przez cały czas ich obserwował...
Zza murku w dolnym holu wolnym krokiem wyszedł mężczyzna kryjący się za czarnym kapturem...
Ze spokojem kroczył w stronę peronów 2 i 3,
Stojąc na ostatnim stopniu,rozejrzał się dookoła...
Kilkanaście metrów przed nim znajdowała się wcześniej obserwowana przez niego dwójka chłopców.
Już mieli wsiadać,gdy Hotaru jeszcze na chwile został zatrzymany przez swojego brata.
-Minoru..?-odwrócił się tak by móc spojrzeć swojemu partnerowi w oczy.
-Hotaru...-objął jego maleńkie dłonie-Pewnie to widzisz,ale...ja..jestem taki szczęśliwy,że jesteś tu ze mną...że jedziemy dziś razem,tylko we dwoje...-w ten na swym lewym policzku poczuł delikatne usta jego ukochanego.
-Ja także jestem szczęśliwy...Minoru-uśmiechnął się radośnie spoglądając w oczy swego rozmówcy-Teraz będzie już tak zawsze,tylko my dwaj~!
-Tak,tylko my dwa...-nagle osunął się bezwładnie na ramiona brązowookiego.
-Mi..Minoru...?-objął go mocno,po chwili czując na rękach coś mokrego,uniósł jedną ku górze by zobaczyć co to-Mi...Minoru...?-na swej dłoni zobaczył szkarłatnie czerwoną krew...-Minoru...?!-w oddali ujrzał mężczyznę z wycelowanym w nich pistoletem.
-Ho..Hotaru...
-Minoru...?!-opadł na ziemię tuląc ukochanego brata-Minoru...wszystko będzie dobrze...wytrzymasz...
-Hotaru...tak..tak się cieszę...zdołałem Cię...-dotknął delikatnie policzka swego najdroższego skarbu-Zdo...Zdołałem Cię...ochronić...
-Minoru nie mów tak...!Słyszysz?!Wyjdziesz z tego...!!Minoru...nie...nie...-wielkie oczy zalały się od łez-Ty nie..nie możesz mnie zostawić...
-Hotaru...ja...-jego turkusowe oczy powoli matowiały..coraz słabiej widział twarz swojego bliźniaka,bliźniaka którego tak bardzo ukochał-Ja tak bardzo Cię...-ostatkiem sił uniósł się na wysokość zapłakanej twarzy-Tak bardzo Cię kocham...Kiedyś..Kiedyś...
-Minoru nie...nie!-czerwona kałuża powoli się poszerzała zatapiając dwie złączone sylwetki...
-Kiedyś znów Cię...spot...-musnął lekko różane usta,po czym opadł bezwładnie na Jego maleńkie ramię.
-Minoru...?-źrenice Hotaru skurczyły się w lęku-Mino..ru...?-jego ukochany już nie oddychał-Minoru...nie..nie,to nie może być...prawda...-przytulił ciało ukochanego jak najmocniej potrafił-Minoruuuuuu~!!
Po chwili na peron wbiegli funkcjonariusze policji obezwładniając terrorystę,lecz było już za późno...
Czarnowłosy wtulał się w martwe ciało człowieka,które kochał nade wszystko...Nie potrafił przestać płakać...Chciał umrzeć razem z Nim,jeśli nie mógł już z Nim żyć...Chciał jeszcze raz usłyszeć Jego głos...Jeszcze raz poczuć Jego ciepły dotyk....

Norino uniósł się gwałtownie ku górze rozglądając dookoła-To był..tylko sen...-dotknął dłońmi swej twarzy-Łzy...?Dlaczego ja..płaczę...?-pierwszy raz sen doprowadził go do łez...coraz bardziej obawiał się swej zdolności,a raczej tego jak silnie oddziaływało to na niego,na jego własne życie...
-Coś ci jest?-spytała leżąca po lewej stronie łóżka dziewczyna.
-Nie wiem...miałem...-wtedy doszło do niego w jak niekomfortowej sytuacji się znalazł-Gyaaa!!-odsunął się szybko,tym samym lądując na podłodze-Auuć...
-Co ci jest?Czyżby poranna gimnastyka?-pochyliła się nad nim śmiejąc kpiąco.
-Co ty tu robisz?!-podniósł się czym prędzej-To mój pokój!!
-A gdzie niby miałam spać?
-W salonie!!Albo u siebie,mam to gdzieś!!To moje łóżko!!
-Nie mogę wrócić do siebie,muszę cię mieć na oku-poprawiła włosy-A salon odpada.
-Że co?!
-To co słyszałeś,sam tam śpij.

-Ale to mój pokój!
-A ja jestem twoim gościem!
-Nie jesteś moim gościem!Sama mi się wchrzaniłaś do domu!
-Idę pod prysznic,przygotuj mi śniadanie-oznajmiła wychodząc z pokoju.
-Ja jej dam śniadanie...-zacisnął pięści-Przydałaby się teraz trutka na szczury...==''


***
Ok godziny później...

Gorący prysznic wywołał głód w żołądku czerwonowłosej.
-Jak szybko czegoś nie zjem,to zacznę się sama pożerać...-złapała się za brzuch,który nie chciał się uciszyć.
Weszła do salonu,lecz nie ucieszyło jej to co zauważyła,mianowicie-pusty stół.
-Ten mały...zaraz mu...
-Dzień dobry-zza jej pleców odezwał się delikatny,nieśmiały głos.
-Dzień dobry-odwróciła sie czym prędzej.
-Kim pani jest?-niebieskooki przyglądał się nieznajomej.
-Jestem...
-Znajomą braciszka?
-Tak,tak...nazywam się Mia.
-Miło mi cię poznać,ja jestem Na...-nie zdążył dokończyć,ponieważ mu przerwano.
-Wiem,jak ci na imię,Nari...Twój brat wiele mi o tobie opowiadał.
-Naprawdę..Nori..?
-[Trzeba dowartościować biedactwo]-uśmiechnęła się uprzejmie.
-Um..jesteś jego dziewczyną?
-Co?Ach nie,nie[Niech mnie ręka boska chroni]-zaprzeczyła prędko-Jesteśmy...powiedzmy że mamy wspólne interesy[On jest niczym innym,jak tylko moim psem,który już niebawem zrobi wszystko,co mu rozkażę]
-Och...rozumiem[Tak naprawdę to nie rozumiemT^T...]
-A gdzie ten kun...gdzie jest twój brat?
-Nie widziałem go...-zamyślił się-Może jeszcze śpi...?[Boję się tam zbliżać...]
-Ok,nic nie szkodzi-na jej twarzy ponownie pojawił się lekki uśmiech-Sama go znajdę.
-Dobrze..um...miło mi było cię poznać!-uniósł lekko ton,nie wiedząc jak daleko już zaszła.
-Mnie ciebie również,Nari-chan-wychyliła głowę zza ściany.
Po chwili dziewczyna zniknęła pozostawiając Narino samego w wielkim salonie...
-”-chan”...?-zarumienił się lekko-Jeszcze nikt...tak do mnie nie powiedział...

***
Chwilę później...

Mia wbiegła do pokoju Norino z miną wściekłego,wygłodniałego psa.
-Ty dupku,co ty sobie wyobrażasz?Gdzie jest moje...-na łóżku zastała pogrążonego w medytacji chłopaka-Miałeś sen?Ale minęło dopiero 7 dni...
-Czuję,że nie mam zbyt wiele czasu..muszę jak najszybciej dojść do tego,jaki to był sen.
Dziewczyna podeszła do łóżka,po czym usiadła naprzeciw Hanasaki'ego.
-Widzisz coś?
-Widzę...przystanek?Nie..to chyba peron...nr...3..nie,to raczej 2...albo..5...?Nie widzę wyraźnie...
-Spokojnie,skup się-przyglądała mu się bezustannie.
-Jest...Mężczyzna..w kapturze...krew...nie mogę zobaczyć twarzy ofiary...-denerwował się coraz bardziej.
-[W tym tempie...On nie da rady]-bez słowa zbliżyła się do niego-Przekaż mi swoje myśli...-objęła dłońmi jego twarz,pozwalając ich czołom zetknąć się ze sobą-Nic nie wi..ach...!
Strzał...Krzyk...Łzy...Rozpacz...
Śmierć...
-[Boli...moje plecy...]-pomimo cierpienia,wiedziała że nie może puścić-[Widzę...wszystko..bardzo wyraźnie...]
Mia czuła na swym ciele ból zadany przez pocisk wycelowany ofierze prosto w plecy...
Czuła dokładnie jak jej komórki obumierają...
Nienawidziła tego...Nigdy by się na to nie zdecydowała,gdyby nie było to konieczne...
Zawsze była wrażliwa na emocje odczuwane w wizjach innych...
Oraz na krzywdy w nich doznawane...
Powieki zielonookiego rozchyliły się powoli.
-Już wiem...Ta dwójka...ja ich chyba gdzieś już...hm?-wtedy ujrzał leżącą przed nim Mię-Mia?Mia?!Nic ci nie jest...?Mia!-wciągnął ją na łóżko-Mia...[Co jej się stało...?]-dotknął delikatnie jej policzka.
-Jeszcze żyję-wyszeptała kpiącym tonem,otwierając oczy by móc zobaczyć minę Nori'ego.
-Napędziłaś mi strachu...
-Nie tak łatwo mnie zabić-próbując się podnieść odczuła silny,przeszywający jej ciało ból-Ach..!!-automatycznie złapała się w okolicy łopatek.
-To pewnie od tego jak się wywróciłaś na podłogę...
-Nie...zaczęło mnie boleć,gdy wdarłam się do twojej wizji...-jej twarz zbladła momentalnie-I ujrzałam śmierć tego chłopca...
-Ja go już gdzieś...wiem!-czym prędzej wybiegł z pokoju kierując się w stronę sypialni Nari'ego.
-Hey,zaczekaj!-pobiegła za nim.

***
Pokój Narino...

-Nari!Pokaż mi szybko tą swoją mangę!
-Hę?Chcesz zobaczyć moje rysunki?[Jak miło...]-zarumienił się lekko,podając swoje szkice.
-Nie,nie to!-odsunął je szybko na bok.
-Um...-czerwonowłosa z przykrością przyglądała się zasmuconej twarzy chłopca.
-Ta manga,z którą ciągle ostatnio chodzisz,gdzie ona jest?
-Ach...-czym prędzej sięgnął do torby-Masz na myśli tę?
-Świetnie!-wyrwał mu ją gwałtownie-Gdzie tu jest jakiś adres?Albo numer?
-Czego ty szukasz?-spytała oparta o framugę dziewczyna.
-Jakiegoś telefonu,albo czegokolwiek...-ręce trzęsły mu się ze zdenerwowania.
-Hah...chyba nie sądzisz że to tam znajdziesz,co?-zaśmiała się kiwiąc głową z politowaniem.
-Zamknij się!Co ty tam wiesz...
-Tak się składa,że wiem bardzo wiele,chłopaczku-Nari w ciszy przyglądał się kłócącej ze sobą dwójce-Żaden autor nie zgodziłby się na umieszczenie jego prywatnego numeru w jego książce,a to dlatego że fani nie daliby mu spokoju.
-Ykhh...Pieprzę to-załamał ręce.
-U..Um...mogę coś wtrącić..?-niebieskooki odezwał się nieśmiało.
-Hm?
-J..Jeśli chcecie numer do Minoru-sa...znaczy do autora tej mangi...to ja mam numer do jego brata...
-Masz numer do jego brata?Nari!Dlaczego nie powiedziałeś od razu?!Czy wiesz ile czasu przez ciebie zmarnowałem?!
-P..Przepraszam...j..ja...-w oczach młodszego Hanasaki'ego kręciły się już łzy,opuścił zatem czym prędzej głowę,tak by jego brat nie zdołał ich dostrzec.
-Jesteś beznadziejny!Ciągle coś tu rysujesz,zamiast aby raz się do czegoś przydać!
-Wystarczy!-nie wytrzymując tego dłużej,podeszła szybko do Norino-Zamkniesz się wreszcie?!-popchnęła go na ścianę-Tylko ty jesteś tutaj beznadziejny!Nie wyładowuj na nim swojej frustracji!
-[Mia-san..stanęła w mojej obronie...?O=O]
-Gdybyś nie był mi potrzebny...-zbliżyła usta do jego ucha-Już dawno bym cię zabiła.
-Co...?-w oczach chłopaka pojawił się lęk...narastający z każdą kolejną sekundą.
-Nari-chan?-tym razem skierowała swój wzrok na drugiego z braci,odsuwając się powoli od czarnowłosego.
-T...Tak..?
-Dałbyś mi numer do swojego przyjaciela?-uśmiechnęła się przyjaźnie kucając naprzeciw młodzieńca.
-D..Dobrze...
-Dziękuję ci,jesteś bardzo pomocny-w odpowiedzi na podziękę spojrzał w stronę swojego brata,ten jednak wyszedł z pokoju bez słowa.

***
20 minut później...

Mia oraz Nari siedzieli na kanapie w salonie,mając w planie rozmowę z braćmi Asakawa.
-P..Proszę,użyj mojego telefonu..tylko proszę nie podawaj nikomu tego numeru,bo oni nie będą mieli już wgl spokoju...-błagał ją,trzymając różowy telefon.
-Nari-chan,bez obaw..ja tylko chcę ich ostrzec.
-Ostrzec...?Czy coś im grozi?!-zaniepokoił się.

Tak..bo widzisz..Nari-chan,czy planowali oni może jakiś wyjazd za miasto w najbliższym czasie?
-U..Um..Hotaru-chan wspominał coś o wyjeździe do Kyushuu...
-Kiedy?
-Um...w tę niedzielę,znaczy..jutro.-zamyślił się na chwilę.
-Nari-chan to ważne,zadzwoń do swojego przyjaciela i przekaż mu,że pod żadnym pozorem nie mogą nigdzie jechać,niech wgl nie zbliżają się do dworca.-powaga na twarzy dziewczyny zaniepokoiła jeszcze bardziej siedemnastolatka.
-Ale dlaczego?Czy coś im się stanie jeśli tam pojadą?I co najważniejsze-skąd to wiecie?
-Nie mogę ci powiedzieć,skąd to wiemy,ale bądź pewien że jeśli oni jutro tam pojadą..to jeden z nich na pewno nie przeżyje..
-Nie...to żart,prawda?
-Niestety nie,dlatego zadzwoń do niego i poproś go żeby nigdzie nie jechali.
-Ale..oni planowali to tak długo...
-Jeśli jutro pojadą to już niczego razem nie zaplanują,możesz być pewny.-zmierzyła go wzrokiem,ponieważ doskonale wiedziała co do niego dotrze-Powiedz mi co gorsze?Jeden nieudany urlop,czy utrata ukochanej osoby?
-O..Oczywiście...utrata ukochanej..osoby..-złapał się za serce przymykając lekko oczy-Dobrze,zadzwonię do nich.
-Zuch chłopiec.

***
Kilka minut później...
Taras.

Norino siedział tak samotnie,oparty o poręcz.
Rozmyślał o wszystkim co się ostatnio wydarzyło...
I choć bardzo martwił się o osoby z jego snu,nie potrafił teraz o tym myśleć...
Zastanawiał się jak mógł pozwolić na to by relacje z jego bratem przybrały taki wyraz...
-Nawaliłem...-przymknął oczy,a po chwili drzwi jego mieszkania otworzyły się.
-Um..a więc tutaj jesteś...?
-Taa...
-Um...-nieśmiałym krokiem podszedł do starszego brata,po czym usiadł przy nim.
-Jak tam?Uwierzyli?
-Hm?Um...nikt nie odebrał...
-Wiesz o której i kiedy wyjeżdżają?-nawet na niego nie patrzył,nie potrafił...gdyby to zrobił od razu przypomniało by mu się to,jak Mia popchnęła go na ścianę,by uchronić Narino...ponieważ trzeba go chronić..przed jego własnym bliźniakiem...
-T..Tak,wiem...już wszystko powiedziałem Mii-san...
-To dobrze...
-Um..tak...-bał się spojrzeć...bał się też powiedzieć za dużo,bał się że ta chwila pryśnie niczym bańka mydlana.
-Spokojnie,pomożemy im...-uspokajał go,chcąc wierzyć że nie zawiedzie choć ten jeden raz.
-Dziękuję...
-To twoi przyjaciele?
-T..Tak..znaczy...Minoru-samy jeszcze nie poznałem...ale Hotaru-chan jest taki miły i słodki...
-Dobrze,że znalazłeś sobie znajomych-nie przestawał wpatrywać się w bezchmurne niebo.Czasami chciałby zupełnie tak jak ptaki...odlecieć daleko,pozostawić wszystko w tyle...nie wrócić już...Zniknąć...
-Tak...bardzo się z tego cieszę-to była ich pierwsza spokojna rozmowa...pierwsza od dwóch lat...czuł jak ciepło w jego sercu rozgrzewa go od środka,chciałby by ta chwila mogła trwać wiecznie...By On już zawsze był dla niego tak miły...

 

***

 

Nazajutrz...

W końcu nastała feralna Niedziela...
Norino nie mógł spać...Całą noc wpatrywał się w jasny sufit...
Bał się,że nie da rady..
Że zawiedzie...
Że Nari straci przez niego jedynych przyjaciół,jakich zdołał znaleźć..
Bardzo się tego bał...
Wiedział także,że jeśli nawali to Mia zniszczy go bez wahania...
Uniósł się ku górze prostując kości...
-”Sam śpij w salonie”Ykhh...łatwo jej mówić..-zaczął przedzierać się przez pościelowe zaspy-Ta kanapa jest taka niewyyygodna...heh..ale podobała się Nari'emu...-zamyślił się na chwilę,po czym ponowił próbę wygrzebania się ze swojego nowego „łóżka”-Trzeba wstaa...-nie mogąc oswobodzić nogi z uścisku granatowej kołdry,zanurkował twarzą w podłodze nim zdążył dokończyć zdanie-Już nienawidzę tego dnia...!

W ten do pokoju wkroczyła czerwonowłosa
-Hm..?-zmierzyła wzrokiem leżącego na podłodze chłopaka-Przestań się wygłupiać i przebierz się.Dziś twój wielki dzień-przekroczyła go kierując się w stronę kuchni.

-Przysięgam,że gdy to się skończy to ją zabiję~!!
-Eyy ty,leniu leżący na podłodze!Jest jeszcze to coś żółtego w słoiku?Mam ochotę na kanapki-wychyliła głowę zza drzwi lodówki.
-To jest musztarda!!I nie,nie ma...[Zabijcie mnie,błagam]

***
Chwilę przed wyjściem...

-Ja też chcę iść!Hotaru-chan to mój przyjaciel!-głos Nari'ego był pełen przekonania i odwagi.
-Nie-jednak jego brat nie miał zamiaru zezwolić mu na dołączenie do tej”misji”.
-Dlaczego?Proszę cię,Noriii~!
-[Ja się dziś nie będę wtrącała]
-Powiedziałem nie..echh...-spojrzał w błękitne niczym wiosenne niebo,oczy-Nari,to zbyt niebezpieczne dlatego..dlatego nie mogę pozwolić ci iść,zaczekaj w domu...i próbuj się dodzwonić do swojego przyjaciela.Wrócimy niebawem-wyszedł czym prędzej.
Nie minęło pół minuty,a Narino stał sam w wielkim mieszkaniu...
-Braciszku...-zacisnął dłonie na wysokości klatki piersiowej-Proszę...uważaj na siebie...

***

Dworzec w Tokyo.
Do odjazdu pociągu w stronę Kyushuu zostało 15 minut...

Norino nerwowo spoglądał na zegarek w telefonie.
-Ile czasu nam pozostało?
-Nie więcej niż 10-15 minut...
-No to chodźmy-czerwone włosy zafalowały na wietrze.
-Mam nadzieję,że dziś tylko twoje włosy będą tak krwiste...-ruszył w stronę wejścia głównego.

W tym samym czasie...

Peron 2:

-Minoru!Chodź,chodź szybko!-Hotaru poganiał ukochanego radośnie się uśmiechając-Cały jestem podekscytowany!
-Taa,ja też...-wlókł się powoli obwieszony przez bagaże.
-Pomogę Ci!-podbiegł do swego towarzysza,zabierając kilka toreb-Lepiej?
-Dziękuję Skarbie,to słodkie ale...-sięgnął po bagaże w dłoniach młodszego chłopca-Nie mogę pozwolić Ci nosić.Oddaj mi je.
-Hmmm...niech pomyślę..Nie!-wystawił psotnie język-Chcę Ci pomóc.
-Ale...
-Żadnych”ale”,no chodź!-zbliżył się do czarnowłosego,wplatając się w jego dłoń-Zanim pociąg nam ucieknie hehe^_^
Podążyli radośnie w stronę ich pociągu...
Nie wiedząc o tym,że już od pewnego czasu byli bardzo uważnie obserwowani przez mężczyznę kryjącego się za czarnym kapturem...
-Wyłączyłeś telefon?-wtrącił brązowooki-Chyba nie chcemy by ktoś nam przeszkadzał?Przez ten tydzień jesteś tyyyylko móóóój hehe-uśmiechnął się promiennie wtulając w ramię ukochanego.
-Ależ oczywiście,że wyłączyłem.Nie chcę by ktokolwiek nam przeszkadzał-odrzekł zbliżając się do twarzy swojego partnera-A Ty?
-Co ja..?
-Wyłączyłeś telefon?
-Ehehehehe...
-Już ja znam to Twoje”ehehhehe”.Wyłącz go proszę,”chyba nie chcemy by ktoś nam przeszkadzał”,prawda?-ucałował jego policzek.
-D..Dobrze,już wyłączam...-wyciągnął z kieszonki telefon-Och...
-Hm?
-Nari-kun dzwonił...
-Jaki znowu Nari?
-No ten,o którym ci mówiłem...poznałem go w księgarni,gdy przyjechała dostawa drugiego tomu Twojej mangi...
-Ahaaa ten...[I tak nie wiem o kim on mówi XD]
-Może powinienem oddzwonić...?
-Hotaru zaraz nam pociąg ucieknie,ładuj do środka te śliczne cztery litery[I to jak śliczne..mrrrr~Już wprost nie mogę się doczekać tego weekendu*__*]
-N..Nie zawstydzaj mnie,zaczekaj oddzwonię..to może być coś ważnego...
-Oddzwonisz jak wejdziemy...
-A co jeśli on specjalnie przyszedł się pożegnać?
-Hmm..-rozejrzał się dookoła-Jakoś nikogo tu takiego nie widzę[I tak nie wiem jak wygląda ale co tam...ale za to jakiś ćpun się na nas gapi O__o'']

-Halo?~Hotaru-chan!~Nari-kun,dlaczego dzwoniłeś?Czy coś się stało?~Nie jedźcie na dworzec!~U..Um..my już na nim jesteśmy,czy coś się stało..?~Grozi wam niebezpieczeństwo!~Niebezpieczeństwo?O czym ty mówisz?
-Jakie niebezpieczeństwo?Hotaru?-przyglądał się przerażonej twarzy ukochanego-Daj mi telefon.
W ten na peron wbiegli Norino i Mia.
-Widzisz go gdzieś?
-Hmm...tam jest!Widzę sukinsyna!-bez chwili namysłu popędził w stronę mężczyzny.
-Norino!!
-On ma broń~!!-wykrzyczał wbiegając w terrorystę,co tym samym przewróciło go na ziemię.
Pomimo śmiałej interwencji Hanasaki'ego,morderca zdążył jeszcze pociągnąć za spust.
-Co?Broń?
-Hotaru!!-Minoru w ostatniej chwili zdążył objąć Hotaru i odskoczyć z Nim na bok,ratując ich tym samym przed pociskiem.

Po kilku minutach na peron wbiegły służby mundurowe.
-Gratulujemy odważnej postawy obywatelskiej-oznajmił policjant,skuwając jednocześnie przestępcę.
-Nie..to nic...-opuścił głowę w dół-[Ja...Ja...]
-Nie zasługuję na pochwały-dokończyła stojąca w oddali srebrzystooka.
Po kilku sekundach Hotaru otworzył oczy...
-U..Um...Gdzie ja...?-gdy tylko spojrzał na swojego brata,wszystko sobie przypomniał-Mi..Minoru...
-Hotaru...nic Ci nie jest...?-gładził jego policzek.
-N..Nie...Mnie nie..a..ale Tobie...?Czy nic Ci nie jest...?
-Nie,nie...jestem cały...-uśmiechnął się delikatnie-Było blisko hehehe...
-Mi..Minoru..!!-objął mocno szyję turkusowookiego-Minoru..nigdy..nigdy mnie nie zostawiaj..ja..ja...
-Hotaru...-przytulił mocno do siebie swój najdroższy skarb,gładząc delikatnie jego główkę-Nigdy Cię nie zostawię...Nigdy...
-Mi..Minoru..ja...ja...ja się tak strasznie bałem..to się działo tak szybko...Gdyby...Gdyby Tobie się coś stało..ja...ja..-był cały roztrzęsiony-Ja...Ja nie chcę żyć bez Ciebie...-nie potrafił powstrzymać łez,On był dla niego wszystkim..całym światem...

-Już dobrze..cichutko...-objął jeszcze mocniej to maleńkie ciało-Jestem przy Tobie...ja żyję dla Ciebie,Skarbie-spojrzał na chwilę w te duże,czekoladowe oczy-Tylko dla Ciebie-otarł Jego łzy,po czym delikatnie ucałował te maleńkie,różane wargi.
M..Minoru...-uległ słodkiej rozkoszy złączając się z ukochanym w gorącym pocałunku,lecz niestety już po chwili musieli przestać,ponieważ Hotaru coś sobie przypomniał-Nari-kun...zastanawia mnie...skąd Nari-kun o tym wiedział...-wtulił się ponownie w wybranka swego serca.
-Nie wiem...ale...-odwrócił głowę spoglądając na stojącego w oddali zielonookiego-On nas uratował...
-Och!On wygląda zupełnie jak Nari-kun!
-Hę?O_o''
Gdy bracia wstali już z chłodnych,dworcowych kafli,niepewnym krokiem podeszli do nieznajomego,do którego chwilę wcześniej dołączyła również jego”wspólniczka”.
-Bardzo dziękuję...ocaliliście nas,jak możemy Wam podziękować?-ukłonił się ładnie młodszy Asakawa.
-Nie..my nic...
-Właściwie to-wtrąciła się kobieta o krwistoczerwonych włosach-Gdyby nie my to on i tak załatwiłby tylko Jego-wskazała palcem na wyższego z braci.
-Ykh?[Ale ona miła=='Jak ja jej zaraz...I właśnie dlatego nie znoszę bab]
-Grzeczniej!
-Hm?O_o'-odsunął się zdezorientowany Minoru-Ale..ja nic nie mówiłem...
-Y...no tak...
-[Ale z ciebie idiotka]-Hanasaki kręcił głową z politowaniem.
-Ehehehehe-brązowooki wolał się nie wtrącać.

***
Godzinę później
Dom Hanasakich...

Narino siedział samotnie w wielkim,pustym salonie ściskając swój telefon komórkowy...
-Minoru-sama...Hotaru-chan..proszę,bądźcie cali...
W ten w mieszkaniu rozległo się pukanie do drzwi...
Nari czym prędzej wbiegł do przedpokoju,mając nadzieję na to iż za drzwiami domu ujrzy brata.
-Ach..braciszku!I jak?Wszystko dobrze?Mia-san?Zamknij proszę drzwi za sobą,dobrze?-nawet na nią nie spojrzał,od razu powędrował za swym bratem prosto do salonu,w którym spędził większość ranka-I jak?I jak?Nic Im nie jest?
-Eech...-rozsiadł się wygodnie w swoim fotelu-Dlaczego sam ich nie zapytasz?
Hę?-obejrzał się za siebie,w progu salonu stali bliźniacy-Aaach!!Hotaru-chan!!Jak to dobrze!!-uściskał mocno niższego chłopca.-Nic Wam nie jest!!Dzięki Bogu!!
-H..Hai...-odpowiedział nieśmiało.
Minoru przyglądał się jedynie,lecz jego oczy pełne były zazdrości.
-Och...Minoru-sama!!-obejrzał go dokładnie od góry do dołu-Minoru-sama jest w moim domu...Ja chyba zemdleję-na jego twarzy automatycznie pojawiły się rumieńce.

-”-sama”...?Ja...?[Mam fana,który traktuje mnie jak Boga*__*ale zajebiście!Grono moich fanów wciąż rośnie...Hahahaha]
-Tylko nie popadnij w samozachwyt-wtrąciła przemykająca obok niego dziewczyna.
-Ech..?Znowu!Hotaru,widzisz!Ona jest jakaś dziwna..!
-Hm...?
-Rozmawia ze mną tak,jakby słyszała moje myśli,aż mnie ciarki przeszły...
-Heh...-pogłaskał po głowie starszego chłopaka-Za dużo anime się naoglądałeś...
-Wcale nie!Hotaru,mówię prawdę..ona wie co myślę,zobaczysz!Udowodnię Ci!Pomyślę sobie coś a ona to skomentuje!
-Lepiej dla niej,by nie znała Twoich niektórych myśli...-zarumienił się znacząco.
-Hyhyhyhy....-oczy młodzieńca zabłyszczały chytrze.

***
Kilka godzin później...

Narino zachwycony faktem,iż jego idol odwiedził go wraz ze swoim ukochanym nie marnując okazji cały czas zadawał im obu pytania,zarówno te dotyczące tworzenia mang,jak i te czysto prywatne...
-Och proszę no...Nari,daj mu już spokój...ten chłopak zaledwie kilka godzin temu zarobiłby kulkę prosto w plecy[Gdyby nie nasza dzielna interwencja]-wtrącił załamany Hanasaki-Ja idę do swojego pokoju...Nie wytrzymam tego dłużej==''
-[Kolejny przyjemniaczek...żebyś ty czegoś zaraz ode mnie nie zarobił,ty pajacu=='']-Minoru nie spuszczał wzroku z zielonookiego,który po kilku sekundach zniknął w holu.
-Minoru..?
-Spokojnie,ja go tylko zabijam wzrokiem hyhy.
-Oyy...On cię uratował...-oznajmił Hotaru.
-Phi,to że mnie uratował nie oznacza,że będę dla niego miły.Nie jestem taki dobry.
-Wiem,wiem-nie mówiąc nic więcej,wtulił się w ciało ukochanego.
-Hotaru...-na twarzy starszego bliźniaka pojawiły się silne rumieńce.
-Ooooch!!Słodko!!-nie mogąc się powstrzymać błękitnooki zrobił szybko zdjęcie zakochanej parze-To takie..urocze...Och,właśnie!Hotaru-chan?
-H..Hai?-podniósł lekko główkę spoglądając na rozmówcę.
-Od kiedy mówisz do Minoru-samy po imieniu?
-U..Um..tak jakoś...już...trochę...
-Dowiesz się tego w przedostatnim rozdziale ostatniego tomu pierwszej serii-wtrącił turkusowooki,tuląc swoje maleństwo.
-Eeeck!Minoru!-schował szybko twarz tak by nie pokazać pozostałej dwójce swych rumieńców.
-Och!,To jest więcej niż jedna seria?
-Jasne,są dwie haha!
-Sugoi!Minoru-sama,proszę!Ucz mnie!
-Ok,ale skończ z tym „-sama”.
-To będzie trudne...-jego oczka zaświeciły się przepełnione ciekawością-Ale..jak doszło do tego,że Hotaru-chan już nie mówi do ciebie per”nii-chan”?
-Eeto...-brązowooki czym prędzej uniósł się na wysokość twarzy swojego partnera.
-Ani się waż...-jego rumieńce mówiły już wszystko-P..Poza tym jak mogłeś już rozłożyć to sobie na tomy?He..Hentai...
-Nie rozłożyłem tego na tomy,tylko tak mi jakoś wyszło z przeliczenia rozdziałów przypadających na jeden tom...i że jaki niby hentai?[Znasz mnie nie od dziś,więc nie rozumiem tego zdziwienia hehehhe]
-Nawet jeśli to nie musiałeś mu tego zdradzać,jest Twoim fanem i..może chciałby mieć niespodziankę?
-Już wystarczy,że ja na to długo czekałem,on nie musi.
-U..Um..przepraszam...
-Hm?-obaj odwrócili twarze w stronę Hanasaki'ego.
-Bo już się pogubiłem...czy my aby wciąż mówimy o „mówieniu sobie po imieniu”,czy o czymś innym...?
-O..O mówieniu sobie po imieniu,o..oczywiście-odparł zawstydzony Hotaru.
-O czymś innym,oczywiście-odparł Minoru z uśmiechem cwaniaka.
-Tak...yyyy..Minoru?!-starszy Asakawa z zachwytem przyglądał się wciąż powiększającym się rumieńcom na mlecznobiałej twarzyczce jego chłopaka.
-No co?Jestem szczery.
-Ty zawsze jesteś szczery wtedy,gdy nie powinieneś[Zawstydzasz mnie u=u]
-Daj spokój,Hotaru...jest od nas zaledwie rok młodszy.I tak wie już o takich rzeczach.
-Ach...taka urocza z Was para..gdyby mnie ktoś tak mocno kochał...
Chłopcy spojrzeli po sobie.
-T..Ty też kogoś znajdziesz,Nari-kun...Musisz być cierpliwym...
-Jasne,ja na mojego Skarba czekałem 11 lat-przytulił Go najmocniej jak tylko potrafił,jednocześnie tuląc bardzo delikatnie by nie wyrządzić Mu żadnej krzywdy.
-Ja..kocham kogoś,ale on mnie nie...-przeplatał nerwowo dłonie.

***
Wieczór...
Ulice Tokyo...

Zakochane rodzeństwo spacerowało prawie całkowicie pustym chodnikiem,trzymając się za ręce...
Gdy nagle Hotaru wtrącił...
-Nari-kun jest taki miły..tak bardzo mi go żal...
-Nie każdy ma takie szczęście jak My,choć akurat My bardzo wiele wycierpieliśmy dla naszego uczucia...-przystanął na chwilę.
-Tak to prawda...Minoru?Czy coś się stało?
-Nie,nie...tylko kilka rzeczy mi tu nijako nie pasuje-zamyślił się spoglądając w atramentowe niebo.
-Jakich...?-w jego oczach widoczne było zainteresowanie.
-Hmm...-nagle dłoń Minoru powędrowała na maleńką główkę-Nah...nie będę sobie tym teraz zawracał głowy,chodźmy do domu.
-U...Um!Chodźmy!-oplótł ramionami rękę swego partnera.
-[Nawet jeśli coś mi tu nie gra...]-nie spuszczał wzroku z twarzy ukochanego-[Nawet jeśli...to nie mogę Go narażać...]
Kilka godzin później...

Hotaru leżał wtulony w tors swojego bliźniaka,wsłuchując się w jego spokojnie bijące serce.
W ten Minoru poczuł na swym ciele jakby maleńkie,mokre kropelki.
Uniósł się czym prędzej.
-Hotaru,Ty płaczesz?-zmartwił się wyraźnie.
-N..Nie...-powiedział zalany łzami.
-Hotaru...-przytulił mocno swój maleńki skarb-Co się stało,Maleństwo?
-N..No bo..No bo ja...-nie potrafił powstrzymać wciąż napływających do oczu łez.
-Bo Ty...?-z przejęciem słuchał tego,co jego ukochany starał się mu powiedzieć.
-No bo ja...no bo Ty...Minoru..!!-oplótł ramionami smukłą szyję swego brata-Minoru ja...ja tak bardzo się bałem...że...że Cię stracę...!Ja..Ja..ja bym tego nie prze..nie przeżył...-maleńkie łzy spływały po ciele starszego chłopaka.
-Hotaru...nie płacz już,Słonko...-gładził delikatnie Jego czarne,aksamitne włosy-Jestem cały i zdrowy,widzisz?-uśmiechnął się delikatnie starając się uspokoić zapłakanego młodzieńca.
-W..Widzę..a..ale...
-Już spokojnie...jestem tu-wyszeptał-I zawsze będę,nie zostawiłbym Cię samego...-ucałował małe delikatne czoło.
-O..Obiecujesz...?-duże brązowe oczy wpatrywały się z nadzieją w swojego wybranka.
-Obiecuję,nie zostawię Cię...nigdy-otarł delikatnie łzy ukochanego.
-M..Minoru...Minoru,dziękuję!Dziękuję!-rzucił się na Niego wywracając go tym samym na miękką pościel-Jesteś..jesteś najlepszy!-całował radośnie jego usta.
-Hotaru..-przyciągnął Go jeszcze mocniej,tak jakby chciał zapewnić go o tym,że już nigdy go nie opuści-Tak bardzo Cię kocham.
-Ja też Cię kocham,Minoru-uśmiechnął się delikatnie,a jego czekoladowe oczy nie miały w sobie już nawet śladu smutku.
Zatonęli w miłosnym uścisku...

***
Tym czasem...
W domu Hanasakich

Nari wciąż jeszcze nie spał...rozmyślał o tym cudownym dniu,który spędził z jego nowym przyjacielem oraz z jego idolem...
-Minoru-sama...gdyby ktoś mnie pokochał tak jak ty kochasz Hotaru-chan'a...-zarumienił się lekko pogrążając w marzeniach-To byłoby..takie cudowne...Miłość zupełnie jak z bajki...
Przypomniał sobie jego rozmowę z bratem...
-Ale..braciszek był dla mnie milszy niż zwykle...Może...-pozwolił sobie uronić łzę-Może...nie nienawidzi mnie aż tak bardzo..?
Zabrał swoją poduszkę,po czym popędził na paluszkach prosto do pokoju swojego brata.
-Braciszku...-wpełznął powoli pod jasną,grubą kołdrę-Braciszku...
-Cooo jest?-nagle spod pościeli wysunęła się czerwona głowa-Y...?
-M...Mia-san?!
-Nari-kun?!
-A..Ale to przecież pokój braciszka!
-Ale jak widać ja tu śpię!
-Ale to jego pokój!
Salon:
Norino przewracał sie z boku na bok usiłując spać.
-Aaakhh...Zamknąć w końcu te pyski!!Ja tu usiłuję spać!!



CDN
już niebawem(:

Kolejna część zmagań z tym,co wydawało się być z góry przesądzone,ujrzała światło dzienne.
Czy Norino zmieni swoje nastawienie...przynajmniej w stosunku do swojego brata?
Czego Mia chce od Hanasaki'ego?
I czy naprawdę chce tylko JEDNEJ rzeczy?
Dlaczego w otoczeniu Nori'ego i Nari'ego zaczyna dziać się coraz więcej tragedii?
Czy Minoru i Hotaru zostaną wplątani w”biznes”jaki połączył wybawcę Minoru oraz czerwonowłosą kobietę?
Co tak bardzo martwi Minoru?
Czy się tego dowie?
Tego dowiecie się już w następnych rozdziałach,do zobaczenia(:

Link do wpisu:

Komentarze

+ dodaj

yoru
5 miesięcy temu

Początek notki, a mi już łzy w oczach oraz myśl "a spróbuj mi uśmiercić Minoru i Hotaru!" >.<
Chyba zacznę się utożsamiać z Narim. Tak jak on zazdroszczę Minoru i Hotaru oraz chciała bym by mnie ktoś tak pokochał ale jednocześnie bardzo bardzo się cieszę ich szczęściem ze mają siebie.
Będę z niecierpliwością oczekiwać kolejnych części tej wspaniałej historii :3

yoru: Początek notki, a mi już łzy w oczach oraz myśl "a spróbuj mi uśmiercić Minoru i Hotaru!" >.<
Chyba zacznę się utożsamiać z Narim. Tak jak on zazdroszczę Minoru i Hotaru oraz chciała bym by mnie ktoś tak pokochał ale jednocześnie bardzo bardzo się cieszę ich szczęściem ze mają siebie.
Będę z niecierpliwością oczekiwać kolejnych części tej wspaniałej historii :3

Reklama
5 miesięcy temu

ukryj reklamy

Dodaj komentarz

treść komentarza:

Komentuj

Poleć to zdjęcie znajomym

Deja vu:Part II-Bliźniacy  :: Był to ciepły,wiosenny weekend...Kolejny z wielu oraz....Jeden z tych,na które z niecierpliwości

Podaj swój adres e-mail

Podaj adresy e-mail znajomych

Napisz wiadomość

Przepisz kod z obrazka:

 

Ulubione fotoblogi

 `So now for restless mind, I could go either way

71.

Uciekam do cholery !

Czasami lepiej by było żebym bardziej widziała na oczy... ;D

Pozostałe (81)

Ostatnie komentarze

Otrzymane|Napisane

Ostatnio odwiedzili


Ulubione linki